Z Marienbadu cz.2

Niektóre z tych ścieżek są nawet wieczorami oświetlone lampkami elektrycznemu, umieszczonemi pomiędzy gałęziami wonnych świerków.

Marienbad jest bowiem tylko od strony południowej, słoneczniej, otwarty; od trzech innych stron jest znakomicie zasłoniony coraz to wyższemi pasmami lesistych gór. Aby nie zanieczyszczać powietrza dymem z kominów, istnieje tu zakaz budowania jakichkolwiek fabryk, na co znowu narzekają tutejsi stali mieszkańcy, których słyszałem tak mówiących:

„Dobrze! Dba się o to, aby kuracjusze mieli „czyste powietrze!” Ale dochód z nich trwa tylko kilka miesięcy; w zimie zaś, przez 7 miesięcy, my bez przemysłu i zarobku, z samego „czystego powietrza” żyć nie możemy!” Pomyślałem sobie: „Pal was licho! Już wy sobie to tam umiecie przez tych 5 miesięcy na kieszeniach kuracjuszów „odbić”, że tę zimę jako tako przeżyjecie i doczekacie nowego sezonu, aby znowu nieszczęśliwych kuracjuszów otoczyć waszą „czułą” opieką!”
Główna jednak wartość Marienbadu nie leży w jego piękności zewnętrznej, lecz w mnogości i różnorodności jego źródeł.

Liczba ich została oszacowaną na 124. Jest to cyfra rekordowa pomiędzy wszystkiemi zdrojowiskami. Lecz nietylko co do liczby, ale i co do różnorodności, t. zn. co do składu chemicznego i rozmaitej skuteczności uzdrawiającej, zajmuje Marienbad miejsce wyjątkowe.

Rzecz naturalna, że nie wszystkie te źródła są w użytku, lecz narazie tylko 10 z nich, a każde źródło ma zupełnie inny skład chemiczny i odmienne zastosowanie lecznicze tak co do picia, jak i co do kąpieli — które mają cztery stopnie, według ich siły i zawartości bezwodnika węglowego. Kąpiele te stosuje się wyłącznie przy chorobach i słabości serca i nerwów.

Post a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.