Walka z Bogiem w Rosji cz.1

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia pojawiła się w prasie zagranicznej wiadomość, że rząd rosyjski, rada komisarzy ludowych, zastanawiał się nad „nowemi metodami” walki z religją. Z pewnością doszedł do pozytywnych postanowień, bo świeżo skończone święta Bożego Narodzenia według starego stylu (dnia 6 i 7 b. m.) ujawniły naprawdę „nowe” metody walki rządu bolszewickiego z Bogiem.
Przedewszystkiem — nie było świąt. Praca w fabrykach szła jak w zwyczajny dzień powszedni. Uroczystość Bożego Narodzenia wypadła na „drugi dzień” bolszewickiego „tygodnia”, na dzień „uprzemysłowienia”. Znalazły się jednak mimo wszystko jakieś jednostki, które wbrew oficjalnym zarządzeniom chciały święcić pamiątkę Bożego Narodzenia i w dzień „uprzemysłowienia” udały się do cerkwi w Moskwie. Zaledwie jednak zaczęło się nabożeństwo, wpadły do cerkwi zbrojone oddziały G. P. U. (żandarmerji bolszewickiej), rozpędziły pobożnych, opróżniły świątynie, a prz«d wejściem do nich ustawiły straż, która miała nie dopuszczać wiernych do kościoła. Więc nie było świąt Bożego Narodzenia w Moskwie. Nie było i w Rosji. Na parę dni przed świętami zamilkły dzwony, zrabowane przez rząd, ażeby „lepszym niż dotąd — jak powiedziano cynicznie — służyły celom, mianowicie gospodarczym”. Na parę też dni przed świętami zapowiedziano dzieciom po szkołach, że w tym roku „Chrystus się nie narodzi” i wogóle nigdy nie będzie Rosja święciła Bożego Narodzenia, a to « tej prostej przyczyny, że — co nauka bolszewicka „odkryła” i „ustaliła” — Chrystus nigdy nie żył i wobec tego nigdy się także nie urodził(!). Nie było w Rosji świąt Bożego Narodzenia, bo mnóstwo cerkwi zostało tuż przed świętami zamkniętych.

Post a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.